Posty

Bez tytułu 40

Dzisiaj tylko jeden ...

*** Empty spaces in my mind Empty spaces in my heart Could I do something To make it good?
Should I say goodbye to the blue sky? Should I run away into the rain? Should I not care about the days Which are gray and turning into The nights when I only blink my eyes?
Empty spaces in my heart Empty spaces in my mind Could I do something To make it all good?
Should I stay in one place? Should I die away  when Others smile every day? Should I still have hope Even if it’s wrong?
Empty spaces in my life I think I’m falling apart What should I do To live good?


 Jaki jest Wasz sens życia...?

Bez tytułu 39

Obraz
Dzisiaj króciutko... Powoli próbuję na nowo coś z siebie wykrzesać... 

***
Śmieszny to układ,
gdy dzień w dzień trafiasz do piekła,
choć obiecywali niebo...

To miła być... nowy start,
lepszy rozdział...

Wciąż błądząc w labiryncie

szukając nieistniejący wyjść

Piekło na zamówienie
- podobno nie istnieje

Teraz za późno
by pytać czy mogło być inaczej
Czasami na starcie jesteśmy przegrani

jak w wiecznym teatrze                      
grając niechciane role                  






"Nie zawsze ma się szczęście, część 4." choć tym razem powinien on raczej brzmieć "wspominając"

Na początku bardzo przepraszam za prawie wieczną nieobecność. Czasami ciężko jest się wziąć w garść, uprzątnąć myśli i usiąść by coś stworzyć. 

Tydzień później, jedna ze ścian jej pokoju, od podłogi aż po sufit pokryta była portretami nieznanego chłopaka. A ona wciąż rysowała nowe, jakby w złości na własną niewiedzę.  Zawsze lubiła wiedzieć co się wokoło dzieję, inaczej była poddenerwowana. Kiedyś było lepiej, ale gdy umarł...  Niewiedza doprowadzała ją do szału.  Niewiedza była bezradnością.  Bezradność była najgorszym ze wszystkich uczuć.  Sfrustrowana rzuciła szkicownikiem o ścianę, zagryzając przy tym tak mocno wargę, że ta zaczęła krwawić. Odruchowo oblizała usta. Metaliczny smak krwi już jej nie przeszkadzał. Przywykła do niego przez te wszystkie lata, które "zakończyły się" gdy go poznała.  Jej życie podzielone było na Przed i Po, a dzień w którym się spotkali nazwał kiedyś "czasem zero". Siedziała wtedy na wierzy zegarowej i przyglądała się światu, który te…

Bez tytułu 38

***/ Z samotnych rozmyślań wieczorową porą 
Między godziną ósma trzydzieści, a dziewiątą zero- trzy.
Gdy palą się latanie, a ulice prawie puste,
gdy deszcz na głowę pada,
(bo po co usiąść na suchym przystanku)
i gdy ciszę czasem przerwie warkot jadącego,
prawie pustego autobusu
i już sił brak,
(bo dobija coraz mocniej ten świat),
łzy nie chcą płynąć sobie znaną tylko doliną,
tylko ręce się trzęsą z chłodu, może smutku,
popękana żelazna proteza serce  krwawi cichutko.

Zawołałaby o pomoc, ale boi się za bardzo,
więc w kółko powtarza, że i tak nikt
nie usłyszy ...


***
Puste ławki
poustawiane krzesła w wierze na nich.
Przez rozbite okno ponawiewał wiatr
złotych liści - klasowy dywan.
Rozrzucone puste kartki, jak puzzle
z dziecięcej układanki.
Pusty po kawie kubek, zostawiony w umywalce,
kluczyk od drzwi, w dziurce przy klamce,
ślad kredy na tablicy i wspomnienie łez.







Wymyślanie tytułów to najtrudniejsza część pisania, więc i tym razem "nie zawsze ma się szczęście, część 3."

    Beznamiętnie wpatrywał się jak złocistym płomieniem spalając się kawałki podartego portretu. To był świetny szkic i w tym problem - za bardzo go przypominał. Tamtej nocy mógłby przysiąc, że nikt nie widział jego twarzy. Mylił się. 
    Ognisko już dawno wygasło, a gdy pierwsze promienie słońca rozpoczęły nowy dzień oświetlając pola, wszystkie nocne przemyślenia odeszły w niepamięć, ustępując miejsca codziennym zajęciom. 


    Miała taki zwyczaj, że w każdy ostatni piątek miesiąca chodziła do jednej z kawiarni lub herbaciarni, zawsze o tej samej porze. Spędzała tam półtorej godziny, a potem szła na spacer wzdłuż promenady.  Za każdym razem zamawiała inny napój.  Za każdym razem czytała jedno opowiadanie z tej samej książki.  Za każdym razem sama.      Przekraczając próg nowo otwartej herbaciarni, cicho szepnęła "20" i grzecznie witając kelnerkę, usiadła przy stoliku przy oknie. 
    Upijając pierwszy łyk ciemno palonej kawy z Brazylii, otworzyła książkę i pogrążyła się w …

Z braku pomysłu na ładny tytuł brzmieć on będzie "Nie zawsze ma się szczęście, część 2."

Jak prawie co wieczór, usadowiła się wygodnie na parapecie, ze szklanką gorącej herbaty. Ciepło letniej nocy nie miało znaczenia. Liczyło się tylko to przyjemne uczucie, gdy kojąca gorąc napoju rozchodziła się w żyłach.  Biorąc kolejny łyk, rozkoszowała się delikatnie słodkawym zapachem, nagrzanego promieniami słońca, powietrza. Zamknęła oczy wyobrażając sobie, tę otulającą ją miękkość wieczoru.      Lubiła tę porę.  Nie marzła, ani nie odczuwała gorąca. To było jak ... jedwab? Tak ... ta pora zdecydowanie kojarzyła jej się z jedwabiem. Zaraz też przyszła jej na myśl tkanina, którą widziała ostatnio w witrynie jednego ze sklepów z włoską tkaniną. Pochwyciła kredki i zaczęła odtwarzać tamto wspomnienie.  Zdecydowanymi ruchami ustawiała kolejne manekiny w oknach i budowała kamieniczki w dalszej części ulicy.  W zamyśleniu oddawała się swojej pasji, z którego wyrwał ją dźwięk tłukącej się dachówki. 


    "Szlag" - pomyślał, słysząc jak o ziemię roztrzaskuję się niechcący st…

I tylko jedna myśl, "nie zawsze ma się szczęście"

Chwilę temu latarnie zgasły jedna po drugiej, jeszcze przez moment migocząc niespokojnie.  Ciemna noc, ogarnięta przytłaczającą ciszą, spowija okolicę.  Samotna postać siedzi na dachu jednego z domów. Nawet gdyby uważnie się rozejrzeć, nie sposób byłoby Go dostrzec. Nie w tę noc. Nie Jego.  Ale On widzi.  Ciebie, mnie, wszystkich...  Ulica pusta mimo to, On uważnie wpatruje się w zaułek za skrzyżowaniem. 
Usłyszał ją, zanim dostrzegł - tą smukłą postać. Taką drobną i bezbronną, ale pewnie kroczącą przez noc. Teraz, odrobinę zaintrygowany, przygląda się jej z ciekawością. 
W myślach kołacze Mu się jedno zdanie. "Nie zawsze ma się szczęście."  Uśmiecha się lekko, tylko oczy wciąż nie zmieniają wyrazu. Nadal nieprzeniknione, może bezlitosne. Oczy, których człowiek boi się nawet za dnia.  
Dziewczyna zbliża się do zakrętu, czując się coraz bardziej nieswojo.  "Nie zawsze ma się szczęście."  Skręca. Jeszcze kilka kroków.  Teraz na Jego twarzy pojawia się drapieżny uśmi…