Posty

Wyświetlanie postów z 2015

Bez tytułu 28

***  Mówiąc, że rana goi się, ona rośnie. serce w strzępach, do bólu przywykłam lepszy on, niż niebyt, słodszy niż pustka. Tak umierając nieustannie
przynajmniej wiem, że żyję. 

*** Udam, że nie tęsknię, zagłuszę szloch, zamaskuje łzy. Nie domyślisz się. Tylko sny, tylko tam będzie jakiś ślad. Na szczęście nie czytasz mi w myślach. 

*** Przypomnij mi, proszę, dlaczego tu jestem. Przypomnij, czemu ta sala ma być lepsza niż mój pokój. Przypomnij, albo uświadom czemu przywiązana, leżę na sterylnej pościeli.
TO ma być pomoc? Tak? Aha, rozumiem... Zabijesz to, kim teraz jestem. I myślisz, że będzie Ci lepiej. Okay.
Zniszcz mnie, tu i teraz, śmiało i bez wahania, bo już się nie mogę doczekać Czemu czekasz? Oh!...  Ty się boisz, gdy mam odwagę patrzeć Ci w oczy.

Bez tytuły 27

***
Czuję coś
tylko nie wiem co...
Czy to złość?
- chyba nie, bo nie wypala od środka mnie.
Czy to strach?
- paraliżu w moim ciele brak ...
Czy to ...
chyba nie, a może...
Może to miłość we mnie kwitnie?
Może majowe słońce stopiło w sercu lód.
(Choć mógł to też być rum)
Może to ta godzina, którą późna noc
się zaczyna.
A może...
Nieeee
Albo na pewno
tak działasz na mnie Ty.


***
tak sobie myślę
tak bardzo przytłacza mnie
ten świat
ta szarość codziennego dnia
chciałoby się przespać
dzień
tydzień
miesiąc

tak rozmyślam
szukając ucieczki
mogę zjeść wszystkie
różowe cukierki
a potem ucieknę
idąc spać
pożegnam jesienny świat

a gdybym tylko mogła
gin z tonikiem bym sączyła
na śmierć pomarańczą bym się zapiła
i lucky strike'i ze śmiechem paliła

ale to nic
że nie mogę
chyba pójdę już sobie
do zobaczenia
po drugiej stronie

Bez tytułu 26

***
Byłam i jakimś cudem
Jestem nadal ...
patrzę na płynące deszczu łzy,
jak lśniące krople krwi.

Kwitną już kasztany,
gdy znów Cię spotykam,
tylko patrzę, nie dotykam,
w strachu, że jak mgła znikniesz,
uciekniesz jak piasek przez palce,
ciesząc się widokiem,
kolejny raz Cię tracę
- w szczęśliwe dni, ja płaczę.
Wyobrażam sobie jak się śmiejesz,
a Ty stoisz metr ode mnie.
I ja o tym nie wiem,
i Ty o tym nie wiesz.

I tak samo, żadne nie wie,
że wciąż odpychając
przyciągamy się wzajemnie.
W śmiertelnym tańcu życia,
spotykamy się myśląc,
że przypadkiem,
klnąc, że znowu,
skrycie chcemy,
byle nie ostatni raz.    


***/Gdybanie
Czasami tak sobie leżę,
w ciemnościach pokoju
i czekając aż zasnę
zastanawiam się co by było gdyby...

Gdyby zamiast kawy,
pić znów na śniadania herbatę,

Gdyby zamiast czekolady,
zajadać marcepan,

Gdyby tak czasem, po prostu się zatrzymać
i krzyczeć z całej siły, że pięknie jest albo że boli

Gdyby tak czasem postąpić nieszablonowo
i zrobić coś inaczej, choćby ubrać ba…

Bez tytułu 25

***/ Gdy pytasz mnie o szczęście

Szczęście i spokój
Czy to nie jednoznaczne,
Bądź przynajmniej idące razem w parze?

Szczęście zgubiłam, tak kiedyś sądziłam,
Dziś wiem, że jego istnienie dopiero odkrywam,
A spokój...? Kiedyś melancholię z nim myliłam
Teraz co innego tym mianem nazywam.

Bo szczęśliwa jestem, gdy nic nie robiąc
Leżę, mocno przytulona do Ciebie, w swym prywatnym niebie

I gdy na bosaka, na zimnym stojąc balkonie,
Papierosami grzejemy, chłodne od mrozu dłonie

Kiedy Ciebie euforia aż "nosi" i skaczesz do nieba
Z ochotą poskaczę z Tobą, jeśli przyjdzie taka potrzeba

A po spotkaniu, gdy już do domu wracam,
Lekkim idę niespiesząc się krokiem, jakbym była panią świata.


***

Czy Ty masz pojęcie co ze mną robisz,?
I czy wiesz jak ciężko, myśli przy Tobie utrzymać na wodzy?

Drżę cała pod Twoim dotykiem,
Ledwo łapiąc oddech jakbym walczyła o życie.

Samą swoją obecnością, zmysły do szaleństwa doprowadzasz,
Więc cicho w myślach błagam, byś tego nie zdołał zobaczyć.

I ten sta…
(...)
Były takie wieczory, że siedząc w samotności pisała po udach kody kreskowe.

Jedne z nich sprawiały, że przestawała czuć wewnętrzny ból, inne że przestawała płakać i wśród   znajomych potrafiła się beztrosko śmiać.

Kiedyś było inaczej. Nie potrzebowała ICH, żeby było dobrze, ale z czasem przecież wszystko się zmienia. Kiedyś wstawanie z łóżka nie sprawiało, że do oczu napływały jej łzy, a jedzenie nie przyprawiało jej o mdłości. Ale to było tak dawno.

Teraz siedziała za łóżkiem, zwinięta w kłębek jak kotek, słuchając muzyki lekko kiwała się na boki. Obok niej stał kubek pracującej herbaty. Ciepło z pokoju już dawno znikło, zastąpione jesiennym, nocnym powietrzem wlatującym przez otwarte na ościerz okno. Koszmar sprawił, że nie mogła ponownie zasnąć.
Znowu.
Kolejna noc z rzędu.
Przywykła już do nieustannego zmęczenia...
Od tak dawna nie spała spokojnie.

Dzisiaj kolejny raz śniła jej się ta zakapturzona postać, z uśmiechem mrożącym krew w żyłach.
Postać, która kolejny raz usiłował…

Bez tytułu 25

***
Nieee, najmroczniejszy jest
świt,
gdy wszystkie grzechy
są jakby wypalone
słońcem na ciałach,
i nic już nie jest w stanie
ich zakryć,
bycie potępionym
całe życie - sala rozpraw
z niepokojem czekasz na wyrok.

I tylko przez chwilę,
zanim wzejdzie księżyc
zanim słońce zaśnie
zanim blask ulicznych lamp
przypomni o sobie,
możesz wziąć głębszy oddech,

jakby ciemność
zdejmowała jarzmo win.



***
Lubię ten moment
gdy siedzę wieczorem
i licząc minuty
czuję jak kubek herbaty parzy mnie w dłonie

Lubię ten moment
jak biegnę przez pole
i nie boję ani trochę
bo myślami już jestem
pod Twoim balkonem

Lubię ten moment
gdy zegar bije już północ
a ja wciąż w kuchni stoję
i ciasteczka z czekoladą robię

Lubię ten moment
tą chwilę spotkanie
gdy Twoja dłoń mnie jeszcze nie oplata,
a mi przez samo Twoje spojrzenie
jest gorąco jak w środku lata.

Nie lubię tylko tej chwili
kiedy serce w nocy zamarza w strachu
i poduszka suszy łzy,
a następnego ranka o tym nie mówię nic.

Bez tytułu 24

***
Hej chłopcze!
Myślisz, że uciekasz
i więzienie opuszczasz,
a ty tylko zmieniasz mieszkanie
na inną złotą klatke.

    W sekrecie Ci powiem,
    że wolny będziesz w grobie,
    gdy granic nie będzie
    odpoczniesz wreszcie.

Hej dziewczyno!
Chciałaś w końcu sobą być,
tajemnic złych już nie kryć,
myślałaś, że przyjaciół masz,
a oni narysowali Ci nową twarz.

Hej mężczyzno!
Sądziłeś, że będąc na szczycie
poprawisz innych życie,
a teraz koronę dzierżąc
wiesz, że jesteś tylko marionetką.

Hej!
Tak Ty
Proszę pomóż mi
Nie chcę w strachu żyć.

Bez tytułu 23

***
Z uśmiechem na twarzy
obejmę Cię ramionami
tak, w porządku,
przecież wszystko gra,
tylko nie patrz jak płonie mój świat.

Nie podoba mi się wieczny bal,
obłąkańczy taniec
uświadomił mi,
że zwyczajnie nie chcę tutaj więcej być.

    Hej ucieknijmy gdzieś,
    uspokój się,
    nie znajdą nas,
    tam gdzie ziemia swą granice ma.

Błagam złap za rękę mnie,
Błagam zacznijmy jeszcze raz
Błagam nie mów, że za późno,
Błagam!
Niech to nie kończy się tak...


***
Zrzuć królewską szatę,
skończ tę błazenadę,
z letargu przebudź się
czy nie widzisz, że oszukali Cię?

Ty umierasz tańcząc z nimi,
Unicestwiasz dobre plany,
Jesteś tylko pionkiem w wielkiej grze,
Proszę, przebudź się!

Wiesz szafot już czeka
i pójdę tam za Ciebie,
I dla Ciebie zniszczę własne sny
tylko nie śpij, zacznij żyć.

Jak prysznic duszy ...

Obraz
"And I don't think you see
The places inside me that i find
And I don't know how we
Separate the lies here from the truth
And i don't know he we 
Woke up one day somehow thought we knew
Exactly what we're supposed to do"

/Rise Against/  



Spacery mają to do siebie, że zmuszają nas do głębszych przemyśleń, albo raczej ułatwiają nam wypowiedzenie myśli, których nie mamy odwagi wypowiedzieć przy porannej kawie, w szkolnej ławce, albo w czasie przerwy między zajęciami. A gdy jesteśmy z drugą osobą, działają trochę jak alkohol tyle, że wtedy mamy świadomość tego co mówimy.



Kiedy mówię spacer, widzę dwie odmiany.
Pierwsza to te lżejsze, kiedy ze spokojem i bez żalu przywołujemy wspomnienia albo "rozkoszujemy się chwilą". Teraz w pamięci błąka mi się obraz, zimnego jesiennego popołudnia, kiedy siedziałam na ulubionym mostku, a wokoło mnie wirowały złote listki. I przypomina mi się też ten dzień, tuż przed zakończeniem roku szkolnego, gdy spokojnym spacerowym krokie…

Bez tytułu 22

Dla Gwiazdki z Nieba 

***
Śmiało, chwyć za broń,
- uśmiecham się kpiąco.
Skoncentruj się i strzelaj,
- mówię pewnym głosem.
Odwagi! Naciśnij spust,
- Jestem ożywiony ton i powaga słów.
No już, strzelaj!
           Tylko patrz mi prosto w oczy.
- Mimo wszystko wiem, że brak Ci sił, by to zrobić.



***
Gdy jesteś daleko
nie myślę o Tobie,
lecz gdy jesteś blisko
serce mi pęka ponownie.

Marzę byś zniknął,
po prostu i na zawsze,
albo byś przytulił
ciepło, tak jak dawniej.
Mimo, że była noc, w pokoju było prawie tak jasno, jak za dnia. Przez otwarte okno wpadało do pokoju chłodne zimowe powietrze przesycone zapachem pierwszego śniegu, który spadł zaledwie kilka godzin wcześniej. Ciszę zakłócił dźwięk zegara wybijającego godzinę drugą.

Siedziała na parapecie z zeszytem na kolanach i ołówkiem w ręku, intensywnie wpatrując się w zadanie, jakby od samego patrzenia mógł się pojawić wynik. Po upływie kolejnych kilku minut, sfrustrowana  odrzuciła zeszyt na podłogę. Tej nocy była zbyt zdekoncentrowana by rozwiązać nawet najprostsze równanie kwadratowe. Spojrzała na park. Na jej twarzy malował się ten rozczulający rodzaj melancholii. Uśmiechnęła się blado wspominając, pierwszy raz od bardzo dawna, wydarzenia sprzed pięciu miesięcy.

Była wtedy pełna optymizmu i nadziei. Wszystko w końcu zaczęło się układać w doskonałą całość, przynajmniej z pozoru, a niestety pozory mylą. W ciągu trzech dni wszystko się posypało. Wszystkie plany i marzenia znikły jak za dotknię…

Bez tytułu 21

***
To nie tak, że nie lubię Twojego uśmiechu,
po prostu nie potrafię dłużej patrzeć
jak śmiejesz mi się w twarz.

To nie tak, że w oczy boję się spojrzeć,
ja tylko nie chcę widzieć
nienawiści do mnie.

To nie tak, że Cię nie kocham,
tylko myśl, że Ty kochasz inną
zabija we mnie całą miłość.

To nie tak, że Cię nienawidzę,
zwyczajnie sprawiłeś swoim chłodem,
że nie czuję już nic.


Dla Kwiatuszka 

*** / Chwile
Są takie chwile
gdy dziękujesz losowi,
że coś nie wyszło jak wyjść miało,
że wszystko się skomplikowało,
że od wszystkiego odciąć się chciało,
że ktoś na rynku usiadł,
że uciekł autobus,
że jeden wieczór był skradziony,
że weszło się na te głupie schody,
że na dwór wyjść trzeba było,
i że potem w końcu się odważyło
                pozwolić czasowi płynąć
                i cieszyć się z tego jak było.

Bez tytułu 20

*** Nie umiem nawet powiedzieć Jak bardzo brak mi Ciebie Nie potrafię też zapomnieć I wymazać Cię ze wspomnień Więcej już Cię nie zobaczę Ale nadal o tym marzę Wieki już minęły Odkąd nasze usta się zetknęły Tysiąclecia odkąd znikły i spojrzenia Pogodziłam się już z losem Że znikasz z każdym krokiem
                                           Coraz bardziej 


***  Tylko powiew wiatru
- na twarzy,
równy rytm oddechu
- w myślach,
zieleń miękkiej trawy
- pod stopami
i srebrzyste strzały
- za plecami.
Biegnij przed siebie
Chłonąc świat,
Biegnij ile sił
by ominąć życie
Biegnij tam, gdzie
srebrzystych strzał prowadzi Cię ślad.
Śpiew młodych liści
- dźwięczy w uszach,
muska skórę gałązka
- cierniowe kolce,
rubinowe szlaczki na skórze lśniącej
- i łzy strumieniami płynące.
Biegnij, nie zwalniaj
szukając siebie
Biegnij, bo tak trzeba
bo życie goni Ciebie
Biegnij i szukaj
srebrnych strzał, których kiedyś prowadził Cię szlak.
Skalisty szlak
- pośród groźnych gór
Mglista ścieży…

Ta lekkość i jeden bez tytułu czyli 19