wtorek, 31 grudnia 2013

Lekcja druga


Kończy się rok, a ja tym samym zaczynam nowe, nareszcie poukładane życie. Nie łudzę się, że będzie łatwo, ale mam nadzieję, iż nie będzie trudniej niż zazwyczaj bywało.

Nauczyłam się, że nawet te marzenia, które uważamy za niemożliwe do spełniania, spełniają się, nawet częściej niż te zwykłe.

W zeszłym roku, siedząc na dachu i obserwując niebo tonące w kolorach, obiecałam sobie, że moje marzenia zaczną się spełniać - wszystkie, bez wyjątku. I tak się dzieje. Niektóre z nich kosztowały mnie wiele wysiłku i łez, ale za to teraz z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwa.

Droga do szczęścia jest usiana wieloma przeszkodami, ale wszystkie można pokonać jeśli tylko się chce.


poniedziałek, 30 grudnia 2013

Bez tytułu 3


***
Cisza,
świat pogrążył się we śnie,
ziemię spowija migoczący biały całun,
lśnienie gwiazd rozświetla nocny mrok.

Ktoś kryje się w ciemności,
- ukrywa swe istnienie,
wędruje poprzez czas niezauważenie, 
- wiatr zaciera po nim wszelki ślad.

Ktoś łzy ociera smutku,
- co w lód się zmieniają,
rozgląda się spokojnie,
- bacznie obserwuje śniący świat
nie chcąc nikogo zbudzić,
- milcząc trwa w wieczności.




                          Dla Łososia...
***
Gdy tak siedzę na chmurze,
miękkiej jak śnieg
i gawędzę z księżycem,
pośród gwiazd szukam twarzy znajomej,
aż w końcu znajduję jedną konstelację
i Miłością Błądzącą ją nazywam,
bo tak bardzo przypomina mi Ciebie


***
Pod puchową peleryną
migoczą światełka,
więc puch jest jak złoto,
uśmiecham się
i wiruję jak śnieżynka
niesiona przez wiatr,
w morzu kolorów
utonął mój świat,
a ja tonąć tam
chce z nim...

niedziela, 29 grudnia 2013

Zagubiona droga


Na dworze jest już ciemno. Nie widzę gwiazd - brakuje mi ich. A jednak... Wciąż się uśmiecham.
Myślami trwam w błogim oceanie pustki. Nie odczuwam teraz nic - stan płynny. Lubię go, mogę wtedy - teraz - myśleć jednocześnie o wszystkim i o niczym i żadna myśl nie sprawi mi bólu, wszystkie są mi obojętne.

Ale z czasem zmienia się on w melancholię, a z kolei ona w morze łez, pokój wypełniony jedynie smutkiem i samotnością. Pomimo obecności tak wielu ludzi, jestem sama.

Błądzę po bezdrożach, na których ktoś poustawiał niezliczone ilości znaków. Zdaje mi się, że żaden z nich nie wskazuje kierunku, w którym powinnam się udać. Żaden? Nie. Jest tam taki jeden co wskazuje właściwą drogę. Tylko który? Jest ich tak wiele... jak mam znaleźć TEN właściwy? Chodzę pośród nich, wypatrując odpowiedniego, pozostawionego specjalnie dla mnie. Mijają godziny. Nie widzę go.
Klękam na ziemi, do oczu napływają mi łzy. Słone kropelki zaczynają spływać po moich policzkach w chwili gdy bez sił padam na ziemię. Mam już dosyć poszukiwań, dosyć błądzenia. W kieszeni spodni mam nóż. Czuję jego chłód w dłoni. Ostrze lśni srebrzystym, zimnym blaskiem. Przypominam sobie, jak trafiłam w to miejsce. Jak przeszłam przez drzwi w wierzy, a kiedy wyszłam w jej szczytu... Nóż  wypada mi z ręki, nie mogę go utrzymać. Nie potrafię. Spoglądam w niebo. Wydaje mi się, że widzę czubek wierzy. Myślę, że jest nie osiągalny. Wstrzymuję oddech, gdy moje palce dotykają dachówek. Powoli podnoszę się. Ostrożnie zaczynam wspinać się do okna. Wreszcie przeskakuję prze parapet. Stoję na kamiennej posadzce. W mroku zauważam małe złociste światełka poustawiane na schodach. Zbiegam w dół wierzy, a właściwie w stronę nieba. Z impetem otwieram drzwi. Słyszę śpiew ptaków, głosy ludzi. Jestem w domu.
A potem otwieram oczy - budzę się...

sobota, 28 grudnia 2013

Bez tytułu 2


***
Stojąc na rozstaju dróg
patrzysz przed siebie,
na horyzont
i masz nadzieję,
że to w nim odpowiedź znajdziesz.

Wiatr targa Ci włosy
i szepcze do ucha,
że iść musisz dalej
i zacząć żyć od nowa.

A Ty? - nie chcesz, odejść, zapomnieć.
Wciąż chcesz pamiętać
smak pocałunków, dotyk ciepłej dłoni.
Ty nadal pragniesz mieć w sercu
te wszystkie wspomnienia
i marzysz co noc,
że to wszystko tylko snem było.



***
Wystygła już herbata
i na książkach osiadł kurz
bo od dawien dawna
nikt nie zaglądał tu.
Na hebanowym stole
wciąż świeczka pali się
i płomieniem swym wesołym
przywołuje stare dnie.








piątek, 27 grudnia 2013

Lepsza prawdziwie smutna twarz, niż uśmiechnięta maska...


Kiedyś uśmiechałam się, mimo iż ledwo powstrzymywałam się od płaczu.
Dlaczego? - To rówieśnicy mnie do tego zmusili. Oczywiście nie wprost - nie, tyle odwagi to oni nie mieli. Zmusili mnie swoim zachowaniem wobec mnie. Uważali mnie za słabą, bezbronną, małą dziewczynę która nie nadaje się do niczego. Nie chciałam by tak myśleli, ale przecież nie potrafię kontrolować ludzkich myśli (przynajmniej wtedy nie potrafiłam). Postanowiłam, że nie pokażę im łez tylko cierpliwie przeczekam, aż to się skończy. (Skończyłam podstawówkę, dostałam się do innego, lepszego gimnazjum niż oni, wiem że przestali o mnie myśleć w taki sposób jak wcześniej dopiero kilka miesięcy później, przynajmniej w większości.)
Czy żałuję, że postąpiłam w ten sposób? - Nie. Pewnie gdybym pokazała jak naprawdę się czuję było by jeszcze gorzej.
Na szczęście, teraz nie muszę udawać, nie muszę kłamać o tym co czuję. Poznałam ludzi, wśród których mogę być sobą i nie wstydzić się tego kim jestem.

"Lepsza prawdziwie smutna twarz, niż uśmiechnięta maska" - to jednocześnie prawda i fałsz. Wszystko zależy od ludzi z jakimi masz styczność.

środa, 25 grudnia 2013

Lekcja Pierwsza



Czasami warto jest się na chwilę zatrzymać, rozejrzeć w około, posłuchać ludzi, szumu wiatru pośród drzew, spojrzeć w niebo, poszukać gwiazd - niejednokrotnie wskazują nam właściwy kierunek, drogę do celu.

Osobiście bardzo często się zatrzymuję i patrzę na drobne lśniące punkty na niebie. Znajduje w nich pocieszenie, a zdarza się, że również odpowiedzi na pytania błąkające się w moich myślach.
Gwiazdy dają mi również wiele cennych lekcji.

Dzięki nim nauczyłam się, że czasem trzeba zaufać innym i dać sobie pomóc.
W życiu są takie chwile kiedy nie potrafimy sobie samemu poradzić, a mimo to nadal upieramy się, że samemu damy sobie radę. To wytrwałość zmieniająca się później w upartość - z jednej strony to dobrze, ale kiedyś takim zachowaniem zrobimy sobie krzywdę. Czasem boimy się prosić lub przyjąć pomoc innych, a czasem to duma nam na to nie pozwala. Ale nie można tak całą wieczność! Kiedyś opuszczą nas siły i co wtedy? - Cel stanie się nieosiągalny bez czyjejś pomocy...

wtorek, 24 grudnia 2013

Bez tytułu


***

Siedzę sama pośród mroku,
różne widzę rzeczy,
w jednej chwili uśmiech słodki,
co potem szczerzy kły.

Chłodny wiatr,
choć zamknięte okna są,
do kości mnie przenika.
Słysze głosy dawnych lat
- snuja opowieści,
że przeznaczeniem ich
zginąć było, nim nastał
odpowiedni czas.

Gdy zegar bije północ,
głośny krzyk przerywa ciszę
- wiem że przeznaczenia mego nadszedł czas,
a krzyk słyszę tylko ja.



***

Nadchodzi czas pożegnań
więc spakuj plecak swój
i w drogę długą rusz

Nie oglądaj się za siebie
przeszłość odrzuć precz
to już miejsce nie dla Ciebie
zapomnisz o nim wnet

Miesiąc, dwa, a może rok
mija odkąd was nie widzę
swej decyzji się nie wstydzę
tylko czasem myślę o was
i ocieram słone łzy.


poniedziałek, 23 grudnia 2013

Już czas by Świat się o mnie dowiedział



Jestem...

Kim? - Wszystkim i Nikim. Ciszą - Krzykiem, Śmiechem - Łzami, Smutkiem - Radością, Życiem i Miłością. Zamkniętą w swojej duszy - niewidzialnej, złotej klatce - dziewczyną co śni przez całe życie i prze życie całe o śnie marzy.

Jestem...

Jaka? -  Twarda jak skała i krucha jak porcelana. Leciutka jak puch, podobno słodka jak miód. Cicha jak gwiazdy, zimna jak lód - lecz o sercu gorętszym niż słońce.

Jestem... 

Gdzie? -Tu i teraz, w przeszłości i przyszłości. Wszędzie i nigdzie. Tam, gdzie docierają moje słowa, na każdej kartce papieru, którą zapisałam i pokryłam rysunkami. Tam, gdzie ktoś mnie wspomina, gdzie ktoś mnie przeklina, gdzie pamięć o mnie trwa. W wieczności...

JESTEM!!!