piątek, 28 lutego 2014

Rozłąka ...


Mijają sekundy, upływają godziny, w przeszłości znikają dni. - Czas wciąż mi się dłuży, płynie wolniej z każdą chwilą jakby nie chciał pozwolić nam na spotkanie. A ja...? - Tęsknię coraz bardziej.
Brakuje mi jego uśmiechu, głosu który podnosi na duchu, kojącego dotyku. Tak bardzo chciałabym być teraz obok niego.

Powoli tracę zdrowy rozsądek. - Tak to już jest gdy się kogoś kocha. Nie mogę skupić się na nauce.

Mimo, że dzwoni, że rozmawiamy trochę mam wrażenie, że wyjechał i już nie wróci. Że zapomniał. Że to co było minęło bezpowrotnie.- Głupie wrażenie, bo przecież tak nie jest...
Na szczęście gwiazdy są ze mną i mówią, że niebawem wróci. Są filarami podtrzymującymi mnie gdy on jest za morzem. Dziękuję im.

Czas bardzo się dłuży gdy czeka się na kogoś wyjątkowego - sekundy stają się godzinami, a dni tygodniami. I prosisz wtedy Świat by czas biegł szybciej. A gdy jesteś już z tą osobą, czas przyspiesza i nie ubłagalnie mknie naprzód, a Ty tak bardzo prosisz by zwolnił, a wręcz zatrzymał się na trochę.

Ucieczka

(...)
Las...
Wrzaski wron przerywają nocną ciszę. Chmury przysłoniły księżyc.
Ciemność...
Co sił w nogach biegnę przed siebie, z trudem łapiąc kolejny oddech. Gałęzie drzew biją mnie po twarzy, a kolce pnączy ranią boleśnie moje kostki. W mroku nie zauważam kamienia. Zahaczam o niego - tracę równowagę. Upadam na ziemię z głuchym odgłosem. Nie mam siły się podnieść i uciekać dalej. Jestem wyczerpana. Staram się, jak najciszej, doczołgać do krzewów cierni, by ukryć się pod nimi. Kładę się na kolanach i tak czekam. Choć szanse na to są nikłe, mam nadzieję, że tu mnie nie znajdą... Staram się uspokoić oddech. Myśli kłębią się w mojej głowie. Może stracili trop przy rzece...? Może Deszcz zmył mój zapach...?

Trzask...
A jednak.
Już tu są. Nie zgubili śladu; nie zaprzestali pościgu.
Moje serce, które do tej pory waliło jak oszalałe, na moment się zatrzymuje, a potem znów zaczyna bić, tym razem już spokojne. Myśli w głowie przestają mnie dręczyć. A więc to już koniec... Tak mam skończyć. Trudno. Potem uśmiecham się leciutko. - Udało mi się uciec dalej niż innym, o wiele dalej.
Odprężona, cichutko opadam na ziemię. Przestaję się bać.
To już koniec.
Za kilka minut mnie znajdą. Nie ma sensu się bać, skoro wiem co mnie czeka... Niejeden na moim miejscu umierał by ze strachu, mając nadzieję, że może jeszcze trochę pożyje, myśląc iż jeszcze może mu się udać, choć prawda jest tak, że śmierć stoi tuż obok.

Zaraz ktoś dostrzeże mnie.
Potem wyciągną mnie spod cierni, a ja nie będę stawiać oporu.
Następnie zaciągną mnie na polanę.
I tam...

Z rozmyślań wyrywa mnie głos jednego z nich. - "Tu jej nie ma".
Człowiek, który chyba był ich dowódcą każe im zawracać.
Inny dodaje - "Przy rozwidleniu musiała pójść w prawo". Któryś z nich rzuca czymś ostrym w krzaki. Trafia mnie w nogę. Pomimo rwącego bólu w łydce, zachowuję ciszę.
Odchodzą.

Czuję jak ciepła krew wypływa z rany. Noga zaczyna mi drętwieć.
Wyczołguję się z cienia i kaleczę przypadkiem swoje ramiona o kolce. Wyciągam sztylet, który utkwił głęboko w moim ciele, zagryzając przy tym kij, by nie krzyczeć. Łzy płynął po moich policzkach. Oddzieram kawałek chusty i zawiązuję go nad raną, mając nadzieję, że przestanie krwawić. Oddycham głęboko jeszcze kilka razy, a następnie podnoszę się z ziemi i ruszam w dalszą drogę. Nie mam chwili do stracenia. Wiem, że jutro mogą tu wrócić... 

czwartek, 13 lutego 2014

To chwile tworzą nasze życie ...



Są chwile, w których całkowicie zapominam o tym co dzieję się teraz, w tym momencie, o otaczających mnie ludziach. Przestaję słyszeć odgłosy codzienności i widzieć to, co roztacza się przede mną, a w zamian za to przed oczami stają mi obrazy tamtych "innych", cudownych chwil, a w uszach dźwięczy melodia zdarzeń.

W myślach przywołuję minione momenty i uśmiecham się. Pierwsze spojrzenie, uścisk dłoni, wspólne przygody i wygłupy, zaskakujące przeżycia, nowe przyjaźnie, pierwsze "Kocham Cię" ...- tysiące kolorowych baniek mydlanych niesionych przez czas, szybujących wokół mnie.

Popychają mnie w przyszłość, towarzyszą przy każdym kroku, wraz z otaczającymi mnie ludźmi budują "mnie" - to kim jestem...


Są momenty, w których zdawać by się mogło, że wszystko się "wali". Wtedy w swojej pamięci wołam "bańki", pomagają mi one wstać i przetrwać trudniejsze chwile. Są ostoją dla mnie jak przystań dla żaglowców...

Jedną z moich ulubionych baniek jest wspomnienie spaceru nad morzem o zachodzie słońca. Barwne wzory malujące się wówczas na niebie, czasami śnią mi się po nocach. Chłodna wieczorna bryza owiewała moją twarz, a w uszach dźwięczały odgłosy spokojnie bijących o brzeg fal i krzyki mew...

A jaka jest Twoja bańka...?


środa, 12 lutego 2014

Bez tytułu 7


***
Gdzieś w oddali widać ognia ciepły blask
- ktoś od dawna wyczekuje nas,
nadzieję mu niesiemy
myślą jedną połączeni.

Kiedyś przeminą szare dni
pośród których trwamy ja i Ty
i przeminie także bunt
i spokój odnajdziemy 
w nadziei na sprawiedliwość pogrążeni...  







***

Złudne marzenia,
porzucone pragnienia, 
podobno czasami tak trzeba.

Zapomnieć o sobie, 
Przestać myśleć dobrze,
zrobić tak jak każą. 

Choć czyny takie bolą,
a rany po nich się nie goją,
szczęście innych ważniejsze jest. 

Lecz niech nadzieja w sercu trwa
i jej ogień w myślach płonie, 
wiedz, że kiedyś będzie dobrze.